Va bene?! – ein Film von Bruno Bozzetto

Leidenschaftlich versus reserviert: Bruno Bozzetto spielt mit deutschen und italienischen Klischees (Illustration: Bruno Bozzetto)

Der organisierte Deutsche und der chaotische Italiener – das ist eine der vielen Szenen in dem Zeichentrickfilm von Bruno Bozzetto. Der Schöpfer des Signor Rossi hat einen ironisch-liebevollen Film über deutsche und italienische Stereotype produziert, vom Pünktlichkeitswahn zum Hotel Mama.

Hier link zum Film (in der Mitte des Artikels):

www.goethe.de/uun/bdu/de5579961.htm

Homepage von Bruno Bozzetto: http://www.bozzetto.com/

Łamisłówka

„Czy kiedykolwiek próbowaliście wymówić najtrudniejsze i najdłuższe słowa świata? Nie? To czas na małą rozgrzewkę… (…) Jeśli nie znacie języka niemieckiego, to spróbujcie powiedzieć

Rindfleischettikettierungsüberwachungsaufgabenübertragungsgesetz

Oszczędzimy wam może tłumaczenia… Nie? Chcecie wiedzieć?

Chodzi o prawo dotyczące przenoszenia obowiązku nadzoru nad oznakowaniem mięsa wołowego. Zbadajmy zatem sprawność członków redakcji – ups! niezręczność językowa redaktorki wersji francuskiej, lekka dysleksja u tej od angielskiej, bełkot kolegi z Hiszpanii, nieudana próba włoskiej dziennikarki i okrągłe 10 punktów dla Niemiec!

Rzeczywiście, tego typu zabawy językiem są mocną stroną Niemców. Ich sekret to dopełniacz saksoński – niepozorne „s”, dzięki któremu można łączyć wyrazy niemal w nieskończoność. Dla wyrażenia tego, co oni powiedzą jednym słowem, Francuz będzie potrzebował aż czternaście! We Francji i w Hiszpanii najdłuższe wyrazy to odpowiednio anticonstitutionnellement i anticonstitucionalmente. Nieco ponad 20 liter. Ten wynik nie zrobi na nikim wrażenia, zwłaszcza jeśli porównamy go z polskim dziewięćdziesięciodziewięcionarodowościowy. A spróbujcie to poprawnie wypowiedzieć, jeśli nie jesteście Polakami! …“

caly artykul: www.presseurop.eu/pl/content/article/103731-lamislowka

Kultura i debaty

“ Nudzi cię to, co mówi twój rozmówca? W Europie mamy mnóstwo różnych powiedzeń odpowiednich na taką okazję, począwszy od niemieckiego „nie dałbym za to kiełbasy”, po bardziej dosadne określenia. Oto kilka z z nich:

„A ja zjadłem jabłko dziś rano”. Francuzi ucinają rozmowę o banałach tym krótkim zdaniem: Et moi j’ai mangé une pomme ce matin. (…) Niemcy skarżą się natomiast, że cokolwiek powiemy, to i tak „nieważne czy to marynarka czy spodnie” – das ist doch Jacke wie Hose. Wśród Francuzów wyszło już z mody powiedzenie ça ne lui rendra pas la jambe bien faite (to ci nie zapewni dobrej nogi); chodziło tu o kogucią nogę, mająca ponoć symbolizować dumę. Dziś mówi się raczej ça me fait une belle jambe! (to mi da ładną nogę). Dumni Niemcy robią w tym miejscu stereotypową aluzję do swej narodowej potrawy, Curry Wurst, mówiąc „nie dałbym za to kiełbasy” albo das ist mir Wurst (dosłownie „to dla mnie jak kiełbasa”).“

wiecej na ten temat: http://www.presseurop.eu/pl/content/article/113741-mam-gdzies

Jak udało się nam przeżyć???

„Dorastaliśmy w latach siedemdziesiątych, osiemdziesiątych… (…)

Nie było komórek…I nikt nie wiedział gdzie jesteśmy i co robimy!!!
Nieprawdopodobne!!! Tam na zewnątrz, w tym okrutnym świecie!!! Całkiem bez
opieki! Jak to było możliwe?

Graliśmy w piłę na jedną bramę, a jeśli kogoś nie wybrano do drużyny,
to się wypłakał i już. Nie był to koniec świata ani trauma. Mieliśmy
poobcierane kolana i łokcie, złamane kości, czasem wybite zęby,
ale nigdy, NIGDY, nie podawano nikogo z tego powodu do sądu! NIKT nie był
winien, tylko MY SAMI! (…)“

Polecam caly artykul: http://forum.gazeta.pl/forum/w,566,97549157,97549157.html