“Dorastaliśmy w latach siedemdziesiątych, osiemdziesiątych… (…)
Nie było komórek…I nikt nie wiedział gdzie jesteśmy i co robimy!!!
Nieprawdopodobne!!! Tam na zewnątrz, w tym okrutnym świecie!!! Całkiem bez
opieki! Jak to było możliwe?
Graliśmy w piłę na jedną bramę, a jeśli kogoś nie wybrano do drużyny,
to się wypłakał i już. Nie był to koniec świata ani trauma. Mieliśmy
poobcierane kolana i łokcie, złamane kości, czasem wybite zęby,
ale nigdy, NIGDY, nie podawano nikogo z tego powodu do sądu! NIKT nie był
winien, tylko MY SAMI! (…)”
Polecam caly artykul: http://forum.gazeta.pl/forum/w,566,97549157,97549157.html
sierpień 14th, 2009 at 19:43
Witam Justynko
Czyżby nowe barwy na blogu?
Pozdrowienia ze świętokrzyskiego:D
Oby dalszych takich wpisów jak dotychczas
E
PS Ten artykuł natknął mnie na przemyślenia, czy aby dobrze, że rodziłam się już na przełomie lat 80 a 90 w prawie wolnej Polsce…
sierpień 22nd, 2009 at 08:47
na to kiedy sie na tym swiecie pojawimy, to mamy sami raczej marny wplyw ;))) ale w rzeczy samej pewna nieskomplikowanosc i prostosc dziecinstwa i dorastania tamtych czasow wydaje sie przeminac bezpowrotnie.